Samoocena w kryzysie psychicznym bywa wyjątkowo surowa i pełna krzywdzących przekonań o sobie.

Czym właściwie jest to nasze wewnętrzne przekonanie o niskiej wartości?
To myśl.
Zaledwie – a może aż – myśl w naszej głowie.

Wiem, że trudno to przyjąć.
Bo za tą myślą ciągnie się często cała historia życia.
Wspomnienia, doświadczenia, słowa, które bolały.
A jednak – tu i teraz – warto dopuścić do siebie fakt, że przekonanie jest myślą, a nie obiektywną prawdą o Tobie.

Za tą myślą często pojawia się kolejna:
„Już zawsze tak będę się czuć”.
Potem następna.
I kolejna.
Myśli zaczynają swój taniec w głowie – szybki, męczący, trudny do zatrzymania.

No dobrze. Zatrzymajmy się na chwilę.
Skąd to się w nas wzięło?

Na przekonanie o sobie wpływa całe nasze życie.
Każdy rok. Każdy dzień. Każda minuta.
Bo nawet wtedy, gdy wydaje się, że „nic się nie dzieje”, dzieją się myśli. One rzadko opuszczają naszą głowę.

Czym jest samoocena?

Samoocena to sposób, w jaki patrzymy na siebie.
To myśli o tym, jacy jesteśmy, co potrafimy, a z czym jest nam trudno.
To także to, jak widzimy swoje miejsce wśród innych ludzi.

Dla wielu osób doświadczających kryzysu psychicznego samoocena bywa bardzo surowa.
Dlaczego?

Często dlatego, że przez długi czas słyszeliśmy – wprost lub między wierszami – że z nami jest „coś nie tak”.
Gdy słyszymy o sobie źle, zaczynamy wierzyć, że negatywne opinie innych są ważniejsze i prawdziwsze niż to, co czujemy i wiemy o sobie.
Wtedy myśli w naszej głowie nie potrafią się uspokoić.

Najtrudniej przerwać ten potok myśli, gdy jest się samemu.
Gdy obok nie ma życzliwych osób – rodziny, przyjaciół, kogoś, kto wysłucha bez oceniania.
Wtedy łatwiej pojawia się poczucie osamotnienia i niskiej wartości, a trudniej przeciwstawić się krzywdzącym przekonaniom o sobie.

A gdzie w tym wszystkim jest piętno?

Choroby psychiczne wciąż nie są społecznie „oswojone”.
Wokół nich narosło wiele mitów – szczególnie tam, gdzie brakuje wiedzy.
Przez lata choroba psychiczna kojarzona była z izolacją, zagrożeniem, „innością”.

Tak rodzi się piętno społeczne:
w stereotypach, dystansie, ocenianiu i unikaniu.

Z czasem to piętno może zostać uwewnętrznione.
Człowiek zaczyna myśleć o sobie tak, jak mówili o nim inni (autostygmatyzacja).

Gdy przyjmujemy krzywdzące opinie jako własne, mogą pojawić się:

I koło się zamyka.

Jednym z najczęstszych stereotypów jest przekonanie, że osoby chorujące psychicznie są „niebezpieczne”, „dziwne”, „inne”.
Często są gorzej oceniane, a trudności w relacjach – które same mogą być skutkiem choroby lub braku wsparcia – jeszcze te oceny pogłębiają.

To błędne koło.
I to nie jest Twoja wina.
Naprawdę.
To nie Ty jesteś winna.
To nie Ty jesteś winny.
Czy już to czujesz?

Najważniejsze

Samoocena nie jest czymś stałym.
To proces.
Może się zmieniać.

Nawet jeśli dziś patrzysz na siebie przez pryzmat bólu, ocen i piętna – ten sposób widzenia siebie nie musi zostać z Tobą na zawsze.
Masz wpływ na to, co zrobisz ze swoimi myślami.
Na jakie tory zaczniesz je kierować.

To nie jest „myślenie pozytywne na siłę”.
Czasem zmiana zaczyna się od naprawdę małych kroków:

I jeszcze jedno — bardzo ważne:
ta zmiana nie dzieje się od razu.

Wyobraź sobie, że jesteś gąbką nasączaną przez lata słowami, myślami i doświadczeniami.
Najpierw trzeba ją trochę wycisnąć.
Nie stanie się sucha.
Ale zrobi się miejsce na coś nowego.
Na coś, co Ty wybierzesz.
Co będzie Twoje.
I dobre dla Ciebie.

Samoocena to relacja z samym sobą.
A relacja – nawet bardzo poraniona – może z czasem stać się bardziej życzliwa i bezpieczna.

Jeśli dziś trudno Ci patrzeć na siebie z łagodnością – to w porządku.
To nie jest słabość.
To jest punkt wyjścia.

Jeśli chcesz, możesz zrobić pierwszy krok w stronę siebie.
Jestem tutaj. Gotowa na rozmowę z Tobą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *