Tak, depresja jest choroba psychiczną

To słynne „weź się w garść”, czy nasze śląskie „chyć sie roboty to ci przejdzie”, ma się do stanu osoby chorującej tak, jakby choremu na grypę powiedzieć dokładnie to samo i liczyć, że zadziała. Może i nawet wykrzesa z siebie sił na chwilę działania, ale czy grypa magicznie zniknie?
Nie. Każda choroba potrzebuje czasu, odpowiedniego leczenia i przestrzeni na zdrowienie.

W mojej ocenie społeczeństwo polskie – wskutek braku elementarnej wiedzy o życiu psychicznym człowieka – niechcący wyrządziło ogromną krzywdę osobom zmagającym się z depresją, stawiając stereotypowy znak równości między depresją a okresowym obniżeniem nastroju.

Depresja to nie tylko smutek

Depresja to nie tylko „smutek”. Obejmuje ona m.in.:
– zaburzenia nastroju,
– zaburzenia myślenia (np. poczucie bezwartościowości),
– zaburzenia energii i napędu,
– zaburzenia snu i koncentracji,
– zmiany biologiczne w funkcjonowaniu mózgu i układu nerwowego.

Dlatego jest chorobą, a nie wyborem. Jest klasyfikowana w międzynarodowych systemach diagnostycznych (ICD-10 / ICD-11, DSM-5) i ma podłoże biologiczne, psychologiczne oraz społeczne.

Chcę wyraźnie podkreślić, że depresja nie jest ani słabością charakteru, ani brakiem motywacji, ani złym nastawieniem. Depresja dzieje się na innym poziomie.

Przyjęcie tej wiedzy może zmniejszać stygmatyzację i ułatwiać osobom chorującym sięganie po pomoc. Uznanie depresji za chorobę pozwala także zobaczyć możliwość zdrowienia i – co najważniejsze – oddzielić człowieka od choroby.

Człowiek to nie choroba

Depresja jest jednym z doświadczeń człowieka. Człowiek nie jest swoją chorobą, a choroba nie jest definicją człowieka.

Piszę o tym, ponieważ gdy chorujesz na grypę, ludzie dzwonią, pytają, interesują się. Gdy pojawia się choroba psychiczna – często w innych pojawia się lęk. A tam, gdzie jest lęk, bywa też bezradność i cisza.

Relacje i depresja – trudna prawda

Oczywiście, że osoba chorująca na depresję bywa trudna w kontaktach. Czasem bardzo. Rozumiem, że nie każdemu jest łatwo odnaleźć się w tej zmianie. A jednak życie pokazało mi, że niektóre relacje potrafią to udźwignąć – mimo „kłód”, które rzucałam pod nogi osobom próbującym mi towarzyszyć. I że niektóre więzi potrafią przetrwać. Na szczęście 🙏

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *